?>

Vino, salsa, fotos!

Od samego rana zaczęliśmy realizować nasz plan. Był on bardzo prosty, a za razem jakże przyjemny.

Wynurzyliśmy się z domu tylko raz, był to poranny wypad do sklepu po prowiant. Bagiety, ser, owoce i wina to nasz standard, tym razem szarpnęliśmy się na pesto z kurczakiem 😀 na dworze było zimno i padał deszcz, a my postanowiliśmy odpalić w domu gorącą salsę i oddać się przyjemnościom 🙂 na pierwszy ogień wjechało śniadanko, pyszne jak zawsze 😛 jeszcze bardziej nas rozleniwiło, wszystko zgodnie z planem 😀 wpadliśmy na pomysł żeby zrobić sobie mini sesję fotograficzną, która przedłużała się wprost proporcjonalnie do ilości wypitego wina. Było mnóstwo śmiechu i dobrej zabawy, przy której udało nam się machnąć kilka naprawdę fajnych ujęć. Mała zajawka poniżej, a resztę zostawimy dla siebie 😛 🙂 😉 i tak zastał nas wieczór. Pochłonięci sesją nawet nie zdążyliśmy spałaszować przyrządzonego wcześniej pesto, będzie na jutro 🙂 takie leniwe dni są bardzo miłym elementem każdych wakacji, czasem nie ruszając się z miejsca można fajnie wypocząć. Dlatego przynajmniej dla nas tak ważnym aspektem jest miejsce, w którym zostajemy. Obstawiamy, że nie chciałoby nam się cały dzień siedzieć w hotelowym pokoju, gdybyśmy mieszkali w nim zamiast naszej drewnianej chatki na pustkowiu 🙂

DSC_0328 (2)