?>

Vagabundos descubren Anaga

Dzień tak jak poprzednio rozpoczęliśmy od śniadania na tarasie, aby następnie wskoczyć w furkę i pognać serpentynami w północną część wyspy, a dokładniej w  masyw Anaga. Za miejsce docelowe, z którego planowaliśmy rozpocząć trekking wybraliśmy górską miejscowość o nazwie Chamorga. Sama droga do niej zachwyciła nas widokami, a jak się potem okazało to był dopiero początek.

2

Na pierwszy ogień wybraliśmy szlak do latarnii morskiej, rozpoczynał się on na wysokości około 500 m.n.p.m i piął się ostro w górę dość eksponowaną trasą co zaowocowało kolejną dawką  cudownych widoków.

3 (2)

4

DCIM100GOPRO

Po jednej stronie mieliśmy piękne, dzikie góry, a po drugiej ocean. Kiedy wdrapaliśmy się jakieś 150 m wyżej postanowiliśmy wszamać drugie śniadanko, oczywiście wybraliśmy godne miejsce z widoczkiem 😛 standardowo wjechał nasz plenerowy zestaw: bagieta z syrem plus jabłko 😀 po tak solidnym posiłku nabraliśmy siły na dalszą wędrówkę 🙂 weszliśmy najwyżej jak się dało, podroczyliśmy się z kozami, cyknęliśmy trochę zdjęć i popędziliśmy w dół do wcześniej wspomnianej latarnii, gdzie ze względu na dość późną porę postanowiliśmy zmienić co nieco nasze plany.

Według wcześniejszych założeń mieliśmy dotrzeć do latarni, a następnie odbić w lewo żeby dotrzeć do nadmorskiej wioski El Draguillo, jednak stwierdziliśmy że nawet przy naszym tempie nie zdążymy zatoczyć całej pętli zanim zrobi się ciemno. Finalnie skręciliśmy w prawo, szlakiem prowadzącym do ukrytej plaży, którym zamierzaliśmy wrócić do Chamorgi. Jak już wcześniej wspomnieliśmy nie mieliśmy za dużo czasu więc odpuściliśmy sobie kąpiele i od razu obraliśmy kurs na górę. Przed nami zmiana elewacji od poziomu morza do 500 m.n.p.m, szło się ciężko. Powietrze na dole było dużo bardziej wilgotne więc zasadniczo utrudniało to oddychanie. Jednak widoki jak zwykle niezawodne 🙂 po drodze minęliśmy kilka chatek, z których najprawdopodobniej tylko 3 były zamieszkane co skłoniło nas do przemyśleń jak to jest żyć na takim pustkowiu. Zaintrygowały nas również te niezamieszkane, w sumie to do jednej z nich nawet się przymierzaliśmy, gdyby nie brak dachu i okien to już byśmy tam mieszkali 😛 wraz z wysokością klimacik zaczął nam coraz bardziej sprzyjać, powietrze stawało się coraz lżejsze, a odległość do auta stawała się coraz mniejsza 😀 niezły wycisk dał nam ten trekking, ale na pewno było warto.

DCIM100GOPRO

Anaga to najbardziej odludne i dzikie miejsce na Teneryfie, my podczas naszej wędrówki spotkaliśmy zaledwie kilka osób. Dla nas rewelacja, ale dziwi nas fakt, że niektórzy nie wychylają głowy poza resorty takie jak Costa Adeje czy Los Christianos i najprawdopodobniej nie mają nawet pojęcia jak piękna jest Teneryfa. Po dotarciu do auta postanowiliśmy wykorzystać resztkę czasu i przejechać się wybrzeżem do miejscowości, których nie udało nam się zwiedzić podczas naszej wędrówki. Zjechaliśmy do wioski Taganana, gdzie zatrzymaliśmy się na chwilę, aby poobczajać zmagania surferów z falami. Niewiele później wyruszyliśmy w drogę powrotną, podczas której postanowiliśmy, że kolejny dzień spędzimy spokojniej, na zwiedzaniu okolicznych miasteczek.