Dia en casa

Po dwóch dniach aktywności na najwyższym poziomie postanowiliśmy spędzić leniwy, urodzinowy dzionek tylko we dwoje w naszej drewnianej chatce, ale wcześniej wypadało uzupełnić zapasy jakże ważnego wina i mało znaczącej reszty 😛

Piquo Conquistado

Budzik chyba też poczuł się wakacyjnie, nie zadzwonił przez co chyba wstaliśmy godzinę później niż zamierzaliśmy. Chociaż tak naprawdę do końca nie widzieliśmy która jest godzina ponieważ nasze zegarki fiksują na Teneryfie. Tak czy siak czuliśmy się spóźnieni, a przecież nie wolno tak lekceważyć przeciwnika 🙂

Hola Tenerife!

Po poprzedniej podróży postanowiliśmy zredukować swój bagaż, tym razem ambitnie do 20 kg na dwie osobę 😀 torba pękała w szwach, ale chyba udało nam się zabrać wszystko co zaplanowaliśmy 🙂 ciepłe ciuchy na garba, a reszta w tytkę.