?>

Harpagany w koncu leca do Tajlandii!

Dotarliśmy! Po ponad 26 h podroży. Wyruszyliśmy z Wrocka o 23 w kierunku Warszawy. Stamtąd oczywiście biegiem, jak z reszta od samego początku (i tak pewnie do końca) ledwo zdążyliśmy do autobusu na lotnisko. Na Okęciu wszystkie odprawy poszły sprawnie i po chwili byliśmy gotowi pakować się do samolotu. Szczęście uśmiechnęło się do nas i mieliśmy wszystkie 3 miejsca dla siebie, tak wiec wypróbowaliśmy wszystkie możliwe pozycje spoczynkowe ( joga nie jest nam straszna ;)). Jeśli chodzi o linie lotnicze to Qatar Airways bardzo spoko, jedynym minusem jest przesiadka w Doha.

Lotnisko rewelacyjne, nowoczesne, ale… No właśnie, ogromnym minusem okazali się ludzie. Można ich opisać jednym słowem – nieprzyjaźni. Zwłaszcza w porównaniu z Tajami, ale o tym później. Bardzo ciągnęły nam się te 4 godziny do wylotu, a jedynym ukojeniem okazały się leżaki, na których udało nam się chwile odpocząć. Nagle na naszych twarzach pojawił się niepokój… Obywatel, najprawdopodobniej Stanów Zjednoczonych, na nasze skromne oko w rozmiarze, co najmniej 10 razy XXL stanął w kolejce do naszego samolotu. W tym samym momencie marzenie o 3 miejscach dla siebie uległo drastycznej modyfikacji… "Tylko nie On!!! ". A jednak, szczęście dopisało nam również i tym razem. Amerykanin minął nasz rząd, a do tego nikt inny się nie dosiadł wiec znów mogliśmy poćwiczyć wszystkie Assany ;). Po 6 h… Hurra Bangkok!

tajlandia
Nad Tajlandią 🙂