?>

Banaue #2

Retrospekcja… Wieczorem podczas wspólnej integracji z filipińską zgrają wysnuliśmy bardzo ambitne plany na nadchodzący dzień m.in. była wyprawa nad wodospad, mecz koszykówki, ogarnięcie urodzinowego tortu dla jednej z dziewczyn czy poznanie rodziny jednego z naszych przewodników… Dzień rozpoczęliśmy z nieco mniejszym wigorem niż zakończyliśmy wczorajszy wieczór 😀 Postanowiliśmy zacząć od wyprawy nad wodospad żeby nieco się orzeźwić i zmotywować do dalszego działania. Jednak wcześniej musieliśmy podreperować się jakimś śniadankiem. Po 8 wyruszyliśmy w trasę, pierwszym przystankiem był Banaue view point, który nasi znajomi odwiedzili już wcześniej.

Banaue, Luzon, Filipiny
Punkt widokowy w Banaue

Banaue, Luzon, Filipiny
Punkt widokowy w Banaue

Banaue, Luzon, filipiny
Punkt widokowy w Banaue

Stamtąd rozpoczęliśmy schodzenie w dół po wąziutkich schodkach, nawet nie doszliśmy do połowy jak już zaczęliśmy się zastanawiać jak w takim stanie wejdziemy z powrotem 😀 Po pokonaniu wszystkich stopni czekało nas przejście grzbietem tarasu ryżowego, które wymagało utrzymania równowagi, najlepiej przekonała się o tym Nadia zostawiając buta w błocie, a z firmy Kappa zrobiła się kapa! To jeszcze nie koniec naszych przygód, potem było już tylko lepiej 😀 Czekały nas kolejne schody, te najwidoczniej jeszcze rzadziej używane niż poprzednie gdyż całe porośnięte były różnoraką zieleniną. Żeby dojść do upragnionego wodospadu czekało nas jeszcze przejście przez dżunglę, błoto i rzekę 😛

Jest i on, szkoda tylko że prąd był tak wielki, że nie dało się do niego wejść, a raczej wyjść o czym szybko przekonał się Filip. Po tym spektaklu nikt więcej nie podjął wyzwania. Marcin bardzo chciał, ale kiedy dowiedział się, że Filip był ratownikiem to zwątpił. Na początku nie bardzo wierzył, że nurt jest tak silny i po jego wyjściu z wody skomentował sytuacje następująco "Kurwa myślałem, że tak dziwnie pływasz" 😀 😀 Byliśmy lekko zawiedzeni 😀 Naopowiadali nam, że będziemy mogli się ślizgać i skakać do wody, a tu bęc 😀 Tak naprawdę to po ostatnich opadach deszczu było po prostu zbyt dużo wody i nie było to bezpieczne. Reszta pomoczyła nieco szkitki i zebraliśmy się w niełatwą drogę powrotną.

Wodospad w Banaue, Luzon, Filipiny
Sekretny wodospad

Wodospad w Banaue, Luzon, Filipiny
Sekretny wodospad

Wodospad w Banaue, Luzon, Filipiny
Sekretny wodospad

Mimo, iż nie wszyscy zaliczyliśmy kąpiel zimna woda nas orzeźwiła i całkiem sprawnie wgramoliliśmy się na sama górę. Idąc brzegiem tarasów widoki mieliśmy cudne.

Banaue, Luzon, Filipiny
Tarasy ryżowe, Banaue, Luzon, Filipiny

Tarasy w Banuae w przeciwieństwie do tych z Batad zbudowane są z błota i gliny. Wymagają ogromnego nakładu ludzkiej pracy, a przy typowej filipińskiej pogodzie i obfitych opadach deszczu często ulegają zniszczeniu. Wtedy cała społeczność odbudowuje je ręcznie, wspomagając się nawzajem, ponieważ już zniszczenie jednego może doprowadzić do sytuacji, że inne nie będą mogły być nawadniane.

Banaue, Luzon, Filipiny
🙂 Banaue, Luzon, Filipiny

Banaue, Luzon, Filipiny
Banaue, Luzon, Filipiny

Trekking zajął nam trochę czasu, a Nadia z Marcinem wyjeżdżali z Banaue o godzinie 19 tak więc już wiedzieliśmy, że z reszty naszych ambitnych planów nic nie będzie. Postanowiliśmy więc wrócić na włości, na spokojnie zjeść obiad, wypić piwko i pobajerować się co nieco przed rychłym rozstaniem 🙂