?>

Banaue #1

Banaue przywitało nas deszczem i mgłą, za to ludzie od samego początku przyjęli nas ciepło i serdecznie. Na przystanku czekał już driver, który później okazał się naszym kompanem przez cały pobyt w tym pięknym miejscu.

Banaue, Luzon, Filipiny
Banaue, Luzon, Filipiny

Banaue, Luzon, Filipiny
Banaue, Luzon, Filipiny

Banaue, Luzon, Filipiny
Banaue, Luzon, Filipiny

Banaue, Luzon, Filipiny
bloki mieszkalne w Banaue, Luzon, Filipiny

Banaue, Luzon, Filipiny
Banaue, Luzon, Filipiny

Banaue, Luzon, Filipiny
Tak mieszka sie w Banaue

Banaue, Luzon, Filipiny

Już na wstępie zaatakowaliśmy go pytaniem, czy znajdzie się jakiś pokój dla naszych współtowarzyszy. Nie było z tym problemu. Zanim jeszcze wpakowaliśmy do naszych kwater uraczono nas świętym Miguelem i śniadaniem. Tak nas to rozleniwiło, że po krótkim pitu pitu walnęliśmy w kimono, podczas gdy nasi znajomi pojechali na Banaue viewpoint poobczajać mgłę 😛 Spotkaliśmy się ponownie koło 21 żeby wypić herbatkę, umówić się na jutrzejszą wycieczkę do Batad i uraczyć ciastkami gdyż kuchnia o tej porze była już zamknięta. Planowaliśmy wystartować o 8 tak więc zawinęliśmy w kimono żeby wstać wcześniej i zaraz po śniadaniu wyruszyć. Około godziny 7 byliśmy już na dole żeby zjeść śniadanie i chwilę potem zapakować się w 2 trycykle.

Banaue, Luzon, Filipiny, Batad
Jedziemy do Batad

Wyruszyliśmy w stronę Batad, po drodze zatrzymując się jeszcze w 2 miejscach na fotki. Po drodze byliśmy świadkami dość ciekawej sytuacji, otóż po ostatnim tajfunie na drogę osunęła się ziemia czyniąc ją nieprzejezdną, a przynajmniej tak nam się wtedy wydawało. Nic bardziej mylnego, koparka stojąca na naszej drodze nie tylko się z niej usunęła, ale również oczyściła nam przejazd łychą rozprowadzając błoto na boki, tak abyśmy w nim nie utonęli. Popędziliśmy dalej, aż do Saddle Point skąd kontynuowaliśmy drogę na piechotę. Ku naszemu niezadowoleniu pogoda nie chciała współpracować, nie dość że padał deszcz to mgła była dosłownie wszędzie. Zatrzymaliśmy się na dłuższą chwilę koło lokalnej szkoły mając nadzieję, że mgła zaraz ustąpi. Na wszelki wypadek postanowiliśmy cyknąć wspólną fotę w obawie, że widoczność jeszcze się pogorszy.

Batad, Luzon, Filipiny, tarasy ryżowe
Jak widac pogoda dopisuje 🙂

Batad, Luzon, Filipiny, tarasy ryżowe
co nieco sie przejaśnia, Batad, Filipiny

Batad, Luzon, Filipiny, tarasy ryżowe
Tarasy ryżowe w Batad

Batad, Luzon, Filipiny, tarasy ryżowe
Tarasy ryżowe w Batad

Batad, Luzon, Filipiny, tarasy ryżowe
W koncu mgła idzie do gory 🙂

Efekt był taki, że moglibyśmy napisać że jesteśmy dosłownie gdziekolwiek, bo oprócz naszej grupy na zdjęciu nie było widać zbyt wiele 😀 Na nasze szczęście, po jakichś 15 minutach widoczność nieco się polepszyła. Wąska ścieżka prowadziła nas w dół przez dżunglę, po drodze uczestniczyliśmy nawet w akcji ratunkowej. Ojciec z synkiem musieli zsunąć się w dół wraz plecakami i nie mogli wydostać się z powrotem na szlak. Wspólnymi siłami wyciągnęliśmy ich z tarapatów, po czym kontynuowaliśmy wędrówkę. Mgła opadła, a po wyjściu z gęstwiny naszym oczom ukazały się przecudne widoki. Wszędzie dookoła były tarasy ryżowe, które wyrastały wysoko w górę. Niesamowity krajobraz, tak naprawdę panująca deszczowa aura jeszcze dodawała mu uroku.

Batad, Luzon, Filipiny, tarasy ryżowe
Tarasy ryżowe w Batad

Batad, Luzon, Filipiny, tarasy ryżowe

Batad, Luzon, Filipiny, tarasy ryżowe
Przemoczona ekipa

Wdrapaliśmy się na samą górę, aby wraz z przewodnikami skosztować lokalnego specjału, okazało się nim wino ryżowe. Po degustacji zaczęliśmy się "staczać" w dół po drodze mijając pracujących rolników.

Batad, Luzon, Filipiny, tarasy ryżowe
Najwyższa pora się nieco rozgrzać 😛

Batad, Luzon, Filipiny, tarasy ryżowe

Patrząc i słuchając na czym polega ich praca byliśmy pełni podziwu dla całego ekosystemu oraz wspólnoty jaką stworzyli Ci ludzie. Sama konstrukcja tarasów wymaga ogromnych nakładów pracy, a każdy bez względu na swój wiek pełni jakąś rolę. Tarasy w Batad o tej porze roku przybierają barwę brunatną, ponieważ jest już po zbiorach, w przeciwieństwie do tarasów w Banue, które zbudowane są z błota te utworzone są z kamieni. Po cyknięciu miliarda zdjęć ruszyliśmy w górę żeby przetransportować się do kolejnej miejscowości.

Batad, Luzon, Filipiny, tarasy ryżowe

Batad, Luzon, Filipiny, tarasy ryżowe
Jest i nasz przewodnik

Batad, Luzon, Filipiny, tarasy ryżowe

Batad, Luzon, Filipiny, tarasy ryżowe
W Batad jest cudnie!

Batad, Luzon, Filipiny, tarasy ryżowe

Batad, Luzon, Filipiny, tarasy ryżowe

Batad, Luzon, Filipiny, tarasy ryżowe

Batad, Luzon, Filipiny, tarasy ryżowe
Pora wracać do gory

Batad, Luzon, Filipiny, tarasy ryżowe

Batad, Luzon, Filipiny, tarasy ryżowe

Batad, Luzon, Filipiny, tarasy ryżowe
Batad w pełnej okazałości

Batad, Luzon, Filipiny, tarasy ryżowe
W takich własnie osadach mieszka społeczność, do ktorej należą okoliczne tarasy

Batad, Luzon, Filipiny, tarasy ryżowe

Tarasy w Doughligan zaskoczyły nas soczystą zielenią, tam ryż rósł sobie jeszcze w najlepsze tworząc sielankowy krajobraz. Uroku dodawała wijąca się pośród pól Snake River. Bajka 😀 Po kontemplacji widoków postanowiliśmy wracać do Banaue na szamę.

Douglighan, Luzon, Filipiny, tarasy ryżowe
tarasy jeszcze przed zbiorami

douglighan, Luzon, Filipiny, tarasy ryżowe
kolejna osada

Snake River, Luzon, Filipiny, tarasy ryżowe
Snake river

Snake river, Luzon, Filipiny, tarasy ryżowe

Opierdzielając curry snuliśmy plany na wieczór, a nie były to byle jakie plany. Grażyna aka Nadia napomknęła coś o karaoke. Podobno jest to typowo męski sport w tych rejonach. Nie myliła się, u naszych kierowców pojawił się błysk w oku jak tylko usłyszeli to słowo. To było to, po chwili byliśmy już ustawieni na wieczór. W związku z naszymi planami postanowiliśmy zaopatrzyć się w EMPERADORA, czyli lokalne brandy w cenie uwaga  około 11 złotych za litr. Wyruszyliśmy o 18tej, niestety pierwszy z przybytków okazal się nieczynny, nasi przewodnicy nie dali za wygraną i zabrali nas do jakiejś lokalnej barówy, gdzie do karaoke był nawet specjalny pokój. Pomieszczenie 3 X 3 metry, a na środku szafa grająca, zasiedliśmy, zamówiliśmy browarki i nadszedł czas na pierwsze koty za płoty 😀

karaoke, banaue, luzon, filipiny
diabelska maszyna 😀

karaoke, banaue, luzon, filipiny
wieczorne popisy w wykonaniu chłopakow 🙂

karaoke, banaue, luzon, wokalistki
wokalistki 😀

Zaczęli tubylcy, a nas zamurowało. ta dyscyplina chyba faktycznie jest tutaj narodowym sportem 🙂 śpiewali jak z "mam talent", a nawet lepiej 😛 my nawet jeszcze nie zaczęliśmy, a już nas zawstydzili, jeżeli chodzi o śpiewanie to potem było już tylko gorzej. Za to atmosfera stawała się coraz luźniejsza 🙂 Fałszowaliśmy tak około godzinki, a zakończyliśmy śpiewając razem "No woman, no cry", następnie przenieśliśmy imprezę do naszego lokum. Tam na stół wkroczyły Emperadory…